Myślę, że nie wyobrażasz sobie nawet, cóż chciałabym Tobie dziś powiedzieć. Sama ja długo zastanawiałam się, jak to wszystko ubrać w słowa i spójnie Ci opowiedzieć. Cieszę się, że w końcu jestem na to gotowa, i że w końcu dowiesz się gdzie się podziewam no i co z moim luzackim gotowaniem! 🙂
Ci z Was, którzy są ze mną od dawna, znają mnie z bloga „Kuchnia na luzie”. Wiecie, że gotowanie to była – i wciąż jest – moja wielka pasja.
Najpierw prężnie rozwijałam ją na Facebooku i Instagramie (oczywiście w kuchni najbardziej!) 🙂
Później przyszła pora na założenie tego bloga, strony internetowej.
Można rzec, że apetyt rósł w miarę jedzenia, moim apetytem byliście oczywiście Wy! Followersi 🙂 Dawaliście mi wtedy i dajecie dziś, mega powera do działania.
Uczyłam się, jak karmić rodzinę bez spiny, jak robić smacznie, domowo, ale bez tego całego kulinarnego zadęcia. I wiesz co? To podejście “na luzie” przeniosło się też na inne sfery mojego życia.
Bo dziś przychodzę do Ciebie, do Was już nie tylko jako ta, która gotuje na luzie… ale też jako ta, która ubiera na luzie.
Tak! Z kuchni weszłam prosto w świat mody – ale takiej mody, która nie stresuje, nie kosztuje fortuny i nie wymaga sylwetki z okładki. Założyłam własną stronę, sklep i profil pod nazwą Ubierz się na luzie.
Sprzedaję tam używane ubrania, które mają duszę, charakter i drugie życie – dla kobiet, mam, dzieciaków… dla każdego, kto chce się ubrać dobrze, wygodnie i autentycznie.
Dla mnie to naturalna kontynuacja. Bo czy to jedzenie, czy ubrania – chodzi o to samo: żeby było normalnie, prawdziwie, z radością.
Nie zmieniam się – po prostu pokazuję więcej tej mojej codzienności. Dalej gotuję, dalej jem makaron z dziećmi z jednego talerza 😀 , ale teraz też dzielę się tym, co mam w szafie.
Albo raczej – co mam w sklepie! Bo przekopałam second handy, wyłowiłam perełki i chcę Tobie, Wam je pokazać. Takie ciuchy, które sama noszę. W których można iść na spacer z dzieckiem, do pracy, albo na szybkie zakupy w dresie i nie czuć się jak zjawa 🙂
Jeśli więc lubisz mnie za autentyczność, za luz, za codzienność bez filtra – to zapraszam. Nie tylko do kuchni, ale i do mojej szafy.
Będzie fajnie, będzie swojsko. I jak zawsze – na luzie.
Dziękuję, że jesteś!
Jeśli masz ochotę podejrzeć, co fajnego upolowałam,
jeśli lubisz rzeczy z historią, ale wciąż w świetnej formie,
albo po prostu chcesz zobaczyć, jak można ubierać się modnie i na luzie –
to wpadaj do mnie na Instagram:
https://www.instagram.com/ubierzsienaluzie/
Tam wrzucam perełki z drugiej ręki, stylówki na co dzień i od święta, rolki, stories, wszystko z przymrużeniem oka i dużą dawką codzienności. Nic na siłę, zero ściemy – jak zawsze.
A jeśli wpadnie Ci coś w oko – to już czeka na Ciebie na mojej stronie:
http://www.ubierzsienaluzie.pl
Nowe rzeczy pojawiają się regularnie, więc warto zaglądać często.
Z kuchni do szafy, z przepisu do stylówki – jestem tu z Wami i dla Was.
Do zobaczenia!
moja marka własna